środa, 9 września 2015

Magdalena Knedler - "Pan Darcy nie żyje"


Uwielbiam „Dumę i uprzedzenie”. W ogóle ubóstwiam Jane Austen – w całokształcie. Plasuje się ona w absolutnej czołówce moich autorów wszechczasów, a sama „Duma i uprzedzenie” obok „Śniadania u Tiffany’ego” i „Przeminęło z wiatrem” stanowią podstawę mojego kulturowego ukształtowania. Romantycznie, babsko i w pięknych strojach – czego chcieć więcej?

Kiedy więc słyszę o dziełach inspirowanych tymi perełkami literatury kobiecej czy o ich kolejnych filmowych adaptacjach, zapala mi się w głowie ostrzegawcza lampka. Czy to nie będzie profanacja, kolejne kiepskie czerpanie z klasyki i chęć wypromowania się na sukcesie innego autora? Nie tym razem!

W angielskiej krainie jezior właśnie ruszają zdjęcia do kolejnej adaptacji dzieła Austen. Główni twórcy filmu i pierwszoplanowi autorzy zostali zakwaterowani w majestatycznym Bridebridge Hall, co miało pomóc im zagłębić się w nastrój i klimat epoki. Niestety, zamiast podziwiać angielską wieś, wszyscy zastanawiają się jak doszło do tego, że rolę Elisabeth dostała anorektyczna gwiazda kina Zoe Alcott, a Pana Darcy’ego gra nielubiany i niepasujący do postaci Peter Murphy. A kiedy ten ostatni zostaje znaleziony martwy po upadku z tarasu, wiadomo już że w tej produkcji nic nie pójdzie zgodnie ze scenariuszem…

I faktycznie, dalej jest już tylko coraz więcej zamieszania – uciekające aktorki, romanse na planie, trupy z przeszłości i przystojny policjant. Wszystko wstrząśnięte, nie zmieszane i w doskonałych proporcjach.

„Pan Darcy nie żyje” oczarował mnie i zachwycił. Nie wiem do jakiego literackiego gatunku powinnam tę książkę przyporządkować, bo moim zdaniem stanowi ona doskonałe połączenie kryminału, romansu, powieści obyczajowej i komedii. Jednym słowem wszystkiego tego, co lubię. Magdalena Knedler debiutuje w doskonałej powieści, w której pokazuje potencjał na przyszłość. Widać bowiem, że mimo wielości wątków i bohaterów autorka nie pogubiła się w fabule i zaproponowała czytelnikowi ciekawe i spójne z całością zakończenie.

Książka, wbrew moim początkowym obawom, jest diabelnie dobra. Mam nadzieję, że udało mi się Was zachęcić do jej zakupu i  lektury. Naprawdę warto ją przeczytać, a dla fanów Jane Austen jest to pozycja obowiązkowa, która spokojnie może stanąć na półce obok „Dumy i uprzedzenia”.

* przeczytano dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czwarta Strona

7 komentarzy:

  1. Mnie tytuł tej książki przyprawił o bezdech. No bo jak to: Pan Darcy nie żyje?! Potem zareagowałam podobnie do Ciebie - z pewnego rodzaju nieufnością, bo słabych książek bazujących na dobrych powieściach nie brakuje. A tu taka niespodzianka! Teraz wiem, że koniecznie muszę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak... w temacie "Dumy i uprzedzenia" pamiętam tragiczną ekranizację - współczesną wersję. Dramat!

      na szczęście książka ma własną, rewelacyjną fabułę.

      Usuń
  2. Zachęciłaś mnie do lektury tej książki, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę:) czekam na Twoją opinię po przeczytaniu

      Usuń
  3. Biedny pan Darcy :( Ale w sumie, skoro powieść jest dobra, to może nie taki biedny? :) Intrygująca jest ta międzygatunkowość książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gwarantuję Ci, że ten pan Darcy wcale nie był taki biedny;)

      Usuń
  4. Ja również byłam zachwycona! :) Książka ma również taki plus, że prowokuje do przeczytania "Dumy i uprzedzenia".

    OdpowiedzUsuń